zdjecie

Domki z widokiem na góry i Jezioro Czorsztyńskie

„Boże, jaki piękny widok” – to była moja pierwsza myśl, kiedy pewnego słonecznego czerwcowego dnia zjawiłam się w Falsztynie i spojrzałam na okolicę  z tarasu jednego z sześciu wznoszących się na stoku domków do wynajęcia.  Zobaczyłam rozległą panoramę pienińskich szczytów, migoczącą w dole taflę Czorsztyńskiego Jeziora i górskie zbocza ciągnące się aż po horyzont i ginące w sinawej mgiełce. Poczułam ciepły wiatr we włosach, ujrzałam białe obłoczki sunące po niebie i ogarnęło mnie wspaniałe uczucie stopienia się z  niczym nieograniczoną przestrzenią i niczym nieskażoną przyrodą.

A zaraz potem, gdy tylko rozglądnęłam się nieco po przytulnym, wygodnym, pachnącym drewnem, komfortowo wyposażonym domku pojawiła się druga myśl, którą nawet wypowiedziałam głośno: „Ja stąd nie wyjeżdżam, ja tu zostaję do końca wakacji!”

Niestety, rzeczywistość, jak to zwykle bywa, skrzeczy i krakowskie obowiązki pozwoliły nam spędzić w Falsztynie tylko trzy dni, ale były to dni pełne obcowania z przyrodą, pięknych widoków, bliskich spotkań z historią i zabytkami oraz kilku miłych zaskoczeń, o czym za chwilę.

Po tych trzech dniach każdemu, kto szuka ciszy i spokoju, pragnie odetchnąć od tłumów i hałasu, a jednocześnie chce być blisko turystycznych atrakcji i mieć w zasięgu ręki jednocześnie szczyty Tatr, pienińskie szlaki i wielką taflę wody, z czystym sumieniem mogę polecić wypoczynek w domkach w Falsztynie.

Jeśli jesteście zmęczeni gwarem kurortów, kochacie ciszę i spokój, wędrówki po górach i piękne widoki, wodę i żeglowanie po niej, to na pewno będziecie zachwyceni trafiwszy do serca Spiszu. Spokojne, puste szlaki, wolne miejsca na parkingach, niezatłoczone drogi, restauracje, w których nie czeka się na stolik, żadnych korków, kolejek, tłumów turystów, rozwrzeszczanych wycieczek.

 

Dlaczego warto wybrać domek w Falsztynie?

W Falsztynie czuliśmy się trochę tak, jakbyśmy byli na końcu świata – tak tu cicho, spokojnie, wręcz idyllicznie, a jednocześnie wszystko jest w zasięgu ręki: sklep, boisko, kościół, przystanek PKS.  Usytuowanie domków i ich góralska konstrukcja sprawiły, że wydawało nam się, iż znaleźliśmy się oto gdzieś na końcu wszystkich dróg, w jakimś miejscu oddalonym od cywilizacji, prawie dzikim i trochę zagubionym w czasie. Ale wcale nie musieliśmy  się przy tym wyrzekać żadnych wygód, bo wszystkie falsztyńskie domki do wynajęcia są luksusowo urządzone. Ich wnętrze i umeblowanie zaspokoi oczekiwania najbardziej wybrednych i przyzwyczajonych do wygód turystów. Przestronna, bogato wyposażona kuchnia  sprawia, że nawet po długiej i wyczerpującej wyprawie w góry możemy szybko i bez trudu przygotować posiłek. W salonie znajdziemy telewizor z szeroką gamą programów z satelity oraz kominek z zapasem drewna . A jeśli ktoś chciałby się zaszyć w Falsztynie, aby pracować twórczo, to ma do dyspozycji nie tylko Wi- Fi, ale nawet przytulny kącik do pracy z biurkiem, na którym może rozłożyć komputer i szukać natchnienia w pięknych widokach za oknem.

 

Jaki standard oferują domki do wynajęcia w Falsztynie?

Każdy z domków ma dwie trzyosobowe, przestronne sypialnie i obszerny salon z rozkładaną kanapą, można więc przybyć tutaj z liczną, nawet wielopokoleniową rodziną, bo w jednym domku znajdzie się miejsce na nocleg aż dla ośmiu osób.

Dla maluchów przygotowany został nieduży, ale ciekawie urządzony, nowiutki  i kolorowy plac zabaw, na który rodzice mogą z każdego domku zerkać opalając się lub sącząc piwo na tarasie.

Maluchy są zachwycone takimi kolorowymi zjeżdżalniami, a dorośli mogą stale mieć na oku swoje pociechy

Maluchy są zachwycone takimi kolorowymi zjeżdżalniami, a dorośli mogą stale mieć na oku swoje pociechy

 

Jeśli pociechy zapragną większych atrakcji, to tuż obok, w pobliskiej Niedzicy-Zamku czeka na nie Park Rozrywki. Połączony jest on z Parkiem Linowym i Parkiem Miniatur, więc każdy znajdzie tu coś dla siebie i kilkupokoleniowa rodzina może spędzić tutaj ciekawie cały dzień. Najmłodsi mają do swojej dyspozycji dmuchane zamki, wielkie zjeżdżalnie i trampoliny, nieco starsi mogą poczuć dreszczyk emocji w parku linowym z długimi i urozmaiconymi trasami, a na seniorów czekają najważniejsze zabytki Podtatrza w skali 1:20. Można tu oglądnąć w miniaturze to, co później będzie się zwiedzać naprawdę. A po wędrówce wokół miniaturowych zamków, dworów i kościołów warto usiąść w regionalnej Karczmie „Zadyma” i skosztować góralskich specjałów i piwa „Zadyma” produkowanego w browarze w Szaflarach u podnóża Tatr.

Spacerując wśród miniaturowych zabytków łatwiej zaplanować, gdzie wyruszyć i co zwiedzić w kolejne dni

Spacerując wśród miniaturowych zabytków łatwiej zaplanować, gdzie wyruszyć i co zwiedzić w kolejne dni

 

Niedzica-Zamek leży tylko 4 kilometry od Falsztyna i bez problemu można tam dotrzeć w kilka minut samochodem lub jednym z kursujących na tej trasie busików, ale można też (i naprawdę warto) wybrać spacer łatwą trasą przez góry. Żółty szlak doprowadzi nas z Falsztyna na przełęcz Przesła, gdzie musimy skręcić w lewo na czerwony szlak prowadzący obok Barwinkowej Góry i Cisówki aż do Niedzicy Zamku. Gdy skończy się gęsty las i zaczynają łąki należy przygotować się na niezwykłe wrażenia. To znak, że za chwilę dotrzemy do punktu widokowego, skąd rozciąga się zapierający dech w piersiach widok. Właśnie dla takiego widoku warto pokonać te cztery kilometry na piechotę. Z jednej strony majestatyczne szczyty Tatr, z drugiej gęsto zalesione, jakby postrzępione Pieniny, a pomiędzy nimi połyskujące w słońcu Jezioro Czorsztyńskie.

Dla takiego widoku warto pokonać na piechotę cztery kilometry

Dla takiego widoku warto pokonać na piechotę cztery kilometry

 

Oczywiście największą atrakcją Niedzicy jest Zamek Dunajec, jeden z najciekawszych zabytków Podtatrza. Za 12 złotych możemy wyruszyć na spotkanie z Białą Damą i z tajemnicami Inków. I, oczywiście, na poszukiwanie inkaskich skarbów. Przy okazji warto przypomnieć sobie z dzieciństwa sceny z „Wakacji z duchami”, które się tutaj rozgrywały, a potem legendę o Janosiku, który więziony i torturowany był właśnie na zamku w Niedzicy, skąd ponoć udało mu się nawet uciec. W jakich warunkach przetrzymywano najsławniejszego tatrzańskiego rozbójnika, można sobie wyobrazić oglądając zamkową izbę tortur mieszczącą się w kazamatach górnego zamku.

Zamkowa izba tortur robi wrażenie...

Zamkowa izba tortur robi wrażenie…

 

http://www.zamek-w-niedzicy.pl
http://www.pieniny.com/pl/i177/legendy-pieninskie

Jakie atrakcje oferuje Niedzica?

Niedzica oferuje nie tylko bliski kontakt z odległą historią, ale także możliwość odpoczynku po zwiedzaniu, na przykład na tarasie karczmy lub pokładzie statku. Hotele, restauracje i zajazdy na prawym – dawniej węgierskim – brzegu Dunajca często nawiązują nazwami do węgierskiej przeszłości tych ziem. My wybraliśmy karczmę „Hajduk” mieszcząca się w starej leśniczówce, jednym z trzech zachowanych do dzisiaj budynków z dawnego zamkowego folwarku. Tu czekało nas pierwsze z tych zaskoczeń, o których pisałam wcześniej. Poziom cen będzie miłym zaskoczeniem dla każdego, a szczególnie dla wszystkich przybyszów z dużych miast przyzwyczajonych do panującej tam drożyzny. Za obiad dla dwóch osób z piwem, dodatkami, napojami zapłaciliśmy 60 złotych. A w karcie było mnóstwo tańszych pozycji. Piękny widok na zamek mieliśmy całkowicie za darmo.

Po obiedzie można wybrać się na rejs widokowy na pokładzie jednego z kursujących po Jeziorze Czorsztyńskim statków (z pokładu rozpościera się wspaniały widok na jezioro i górujące nad nim dwa zamki) albo też popłynąć gondolą do Czorsztyna i oglądnąć ruiny zamku, w którym ponoć schronił się przed najazdem tatarskim król Bolesław Wstydliwy ze swoja żoną świętą Kingą. Spacerując po zamkowych salach i dziedzińcach miło sobie pomyśleć, że po tych samych komnatach przechadzali się kiedyś Władysław Jagiełło i królowa Jadwiga, a potem król Jan Kazimierz. Wszyscy chyba znamy postać Zawiszy Czarnego, legendarnego rycerza bez skazy, ale niewiele osób wie, że był także starostą spiskim, a więc panem na Czorsztynie.

Wprawdzie opowiedziana nam przez przewodnika legenda o pięknej, ale kłótliwej Brunhildzie, którą mąż utopił w studni, najprawdopodobniej stworzona została na potrzeby turystów już we współczesnych czasach, ale jeśli słucha się jej nad średniowieczną studnią, to czuje się jednak dreszczyk emocji. Miłośnikom starej broni polecamy zamkowy sklepik z pamiątkami, gdzie można znaleźć świetne repliki, zarówno białej, jak i palnej broni, i mnóstwo oryginalnych pamiątek.

Wprawdzie zamek w Czorsztynie oglądany od strony jeziora, wygląda nieco niepozornie, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że ruina jest w całkiem dobrym stanie

Wprawdzie zamek w Czorsztynie oglądany od strony jeziora, wygląda nieco niepozornie, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że ruina jest w całkiem dobrym stanie

 

http://www.zamekwczorsztynie.pl/

Oprócz „programu obowiązkowego”, czyli zwiedzania pozostałości zamku na wzgórzu Wronin, w Czorsztynie warto zrobić spacer do bacówki na polanie Majerz. Po drodze można oglądnąć dawny sprzęt pasterski i wystawę o ekosystemach łąkowych i pastwiskowych Pienin w pawilonie Pienińskiego Parku Narodowego, a potem w bacówce zobaczyć, jak się produkuje oscypki. I poczuć się tak, jakby ktoś naprawdę cofnął czas co najmniej o 100 lat.

W bacówce trudno zrobić dobre zdjęcie, bo przeszkadza dym, w którym wędzą się sery. Ale gdy już przyzwyczailiśmy się do łzawiących oczu, to z przyjemnością patrzyliśmy na precyzyjne ruchy serowarów i słuchaliśmy opowieści z dawnych czasów

W bacówce trudno zrobić dobre zdjęcie, bo przeszkadza dym, w którym wędzą się sery. Ale gdy już przyzwyczailiśmy się do łzawiących oczu, to z przyjemnością patrzyliśmy na precyzyjne ruchy serowarów i słuchaliśmy opowieści z dawnych czasów

 

Oczywiście, największą atrakcją Spiszu pozostaje niezmiennie spływ Przełomem Dunajca. Spływać można na kilka sposobów. Po polskiej stronie spływ rozpoczyna się na przystani w Sromowcach Kątach i wiedzie do dwóch przystani docelowych – Szczawnicy lub Krościenka. Trasa do Krościenka jest o około 5 kilometrów dłuższa, więc spływ trwa prawie 3 godziny. Wartki nurt wody, niezapomniane przeżycia, gawędy flisaków, „do rzeki spadają prostopadłe, białe wapienne skały, porosłe bujną roślinnością, a za każdym zakrętem odkrywa się coraz to nowe, coraz piękniejsze i bardziej poetyczne widoki…” – jak pisał przed stu laty Mieczysław Orłowicz w „Ilustrowanym przewodniku po Galicji”

Na końcu tej trasy czeka uzdrowisko Szczawnica ze swoimi ośmioma źródłami wód mineralnych, którymi można delektować się w zabytkowej pijalni. A jeśli ktoś zgłodniał na flisackiej tratwie, to polecamy restaurację „Koci zamek” o oryginalnej architekturze i zatopionym w zieleni wnętrzu pełnym mostków, galeryjek, schodków, tajemniczych korytarzyków i szumiących strumyków. Trzeba tylko uważać, żeby nie zagubić się w tej plątaninie.

Ci, którzy wybiorą dłuższą trasę, będą mogli zrobić sobie spacer urokliwą ulicą Zdrojową w Krościenku do źródła Stefana i Michaliny , zwiedzić tamtejszy gotycki kościół Wszystkich Świętych i oglądnąć ruiny Pienińskiego Zamku na zboczu Zamkowej Góry.

http://www.flisacy.com.pl

To może te najbardziej znane, ale jednak nie wszystkie jeszcze atrakcje, jakie oferują okolice Falsztyna. O siedem kilometrów od falsztyńskich domków, w stronę Nowego Targu, znajduje się Dębno, a w nim drewniany kościół pod wezwaniem świętego Michała Archanioła na Szlaku Architektury Drewnianej. Miłośnicy drewnianych kościołów, spichlerzy, kaplic i dworów odnajdą tu prawdziwy raj, ponieważ Spisz jest najbogatszym rejonem w Małopolsce, jeśli chodzi o zabytki drewniane. Obok kościoła w Dębnie, na 38-kilometrowej trasie z Nowego Targu do Szczawnicy, można tu podziwiać m.in. dwór w Łopusznej, kaplicę cmentarną w Harklowej czy spichlerz w Niedzicy.

http://www.drewniana.malopolska.pl/?page=obiekty&region=3

Zresztą poza Szlakiem Architektury Drewnianej przez Spisz przebiegają także Szlak Janosika i Szlak Cysterski, bo nieopodal Łapsz Wyżnych, w Trybszu, znajduje się kościół św. Elżbiety Węgierskiej, gdzie od 1957 roku gospodarują cystersi.

Jeśli ktoś przejdzie już wszystkie pienińskie szlaki i odczuwa jeszcze niedosyt, albo też wydają mu się one zbyt łatwe, to może w ciągu dwudziestu kilku minut przez Bukowinę i Białkę dotrzeć do Zakopanego i zmierzyć się z potęgą Tatr. A po drodze odwiedzić Termy w Białce lub w Bukowinie Tatrzańskiej.

Komu już znudzą się góry, ten może szybko zamienić pienińskie i tatrzańskie szlaki na wodniackie atrakcje. Zarówno w Niedzicy, jak i we Frydmanie oraz Maniowach działają wypożyczalnie sprzętu pływającego, oferujące wynajem rowerków wodnych, łódek, kajaków, oraz czartery jachtów. A w niedzickiej przystani wodnej można także wynająć jedyny na Jeziorze Czorsztyńskim wodolot.

Po wszystkich tych atrakcjach i powrocie do Falsztyna można jeszcze rozpalić grilla, bo każdy domek ma specjalnie przygotowane miejsce do grillowania i cały potrzebny do tego sprzęt. Nie trzeba martwić się ani o podpałkę, ani o drewno, ani o akcesoria do grillowania, bo o to wszystko zadbał gospodarz domków w Falsztynie. A na wielkim drewnianym stole na tyłach domku znajdzie się miejsce na wiele góralskich specjałów, w które możemy zaopatrzyć się nawet w pobliskim sklepie, czynnym – to kolejne zaskoczenie – aż do 20.30. A jeśli zrobi się chłodniej, można przenieść się do salonu i kontynuować biesiadę przy kominku.

 

O jakich porach roku można odwiedzać domki w Falsztynie?

Domki w Falsztynie są całoroczne, więc zapraszają turystów także zimą. Można sobie wyobrazić, jak przyjemnie usiąść przy kominku w styczniowy poranek, słuchając szumu wiatru za ścianą i przez szerokie oszklone drzwi prowadzące na taras patrzeć na zasypany śniegiem las i ginące na horyzoncie kolejne pasma gór. Ale wierzcie mi, że kominek przydaje się nawet latem, bo wieczory w górach bywają chłodne.
Zimą istnieje także możliwość zorganizowania w Falsztynie kuligu. A narciarze mają stąd blisko do wyciągów, bo tuż za zamkiem w Niedzicy, na polanie Sosny, na zwolenników białego szaleństwa czekają trzy wyciągi orczykowe i siedem tras o różnym stopniu trudności.
Jeśli ktoś nie lubi w czasie urlopu się przemęczać i pragnie tylko zaszyć się gdzieś i odpocząć w spokoju od codziennych obowiązków, to nawet nie ruszając się z Falsztyna może mieć i piękne widoki (wystarczy wyjść na okoliczne łąki lub na wzgórze zwane Gęsia Szyja), i wodę (na spacerze wzdłuż brzegów zatoki falsztyńskiej udało nam się natrafić wiele zacisznych zatoczek), i małą dawkę historii (przy wjeździe do miejscowości w kępie drzew znajduje się cmentarzyk z grobami Jungenfeldów, dawnych właścicieli wioski).

Takie widoki rozpościerają się z falsztyńskich łąk

Takie widoki rozpościerają się z falsztyńskich łąk

Na koniec coś o kolejnym zaskoczeniu. W wielkich miastach często jesteśmy anonimowi i zapominamy co to codzienna życzliwość i serdeczne stosunki z sąsiadami. Tutaj na Spiszu łatwo można sobie o tym przypomnieć. Każdy przechodzący tubylec witał nas z uśmiechem i sympatycznie zagadywał. Chłopcy grający w piłkę na pobliskim boisku zapraszali do wspólnej zabawy, kierowca busa pokazał najkrótszą drogę do bankomatu, a pani prowadząca sklepik zaczekała na nasz powrót z wycieczki. Drzwi do domku spokojnie można było zostawić otwarte na cały dzień. Nie tylko można było zostawić, ale nawet z gapiostwa zostawiliśmy. Gdy wróciliśmy do domku po całym dniu wędrowania po górach, wszystko było na swoim miejscu. Oczywiście, nikomu nie polecam takich eksperymentów, ale miła jest sama świadomość przebywania wśród uczciwych i życzliwych ludzi.

Wyjeżdżaliśmy z poczuciem niedosytu, bo przecież czekały jeszcze Trzy Korony, czekał Czerwony Klasztor po słowackiej stronie granicy, czekał skansen w Kluszkowcach. Wszystkim, którzy wybierają się na Spisz polecamy domki w Falsztynie, ale radzimy zarezerwować je na dłużej niż na weekend, co najmniej na tydzień. Wtedy jest możliwość, że uda się zobaczyć przynajmniej połowę tutejszych atrakcji. Warto już teraz zarezerwować domek na ostatni tydzień wakacji, bo od 25 do 27 sierpnia w Szczawnicy będzie gościł Festiwal Folkloru Ziem Górskich.

https://www.domkifalsztyn.pl/

A my… cóż – będziemy musieli przyjechać jeszcze raz.

Magdalena Maliszewska

Tags: No tags

Comments are closed.